Recenzja Dragon Ball: Makafushigi Daibōken (film, 1988)

Dragon Ball: Makafushigi Daibōken
produkcja:film
premiera:9 lip 1988
czas trwania:46 min
7,5
Dobre (2 oceny)
#240

Recenzja Dragon Ball: Makafushigi Daibōken

Ocena7
Fabuła8
Postacie8
Grafika7
Muzyka5
Początkowo byłem nastawiony sceptycznie, ponieważ nie spodobało mi się postawienie Chaozu w roli władcy Cesarstwa Mifanu. Doszedłem jednak do wniosku, że nie jest to powód, aby obrażać się na twórców. W końcu to film, a więc fabuła powinna być trochę inna niż w serii. A obiektywnie patrząc, jest ona całkiem ciekawa. Mamy do czynienia z małym, naiwnym cesarzem, którego wykorzystuje Tenshinhan, Tao Pai Pai i Żurawi Pustelnik, co oczywiście wzbudza złość (szczególnie patrząc na postać Tena, któremu Chaozu bardzo ufa). Dodatkowo w kraju małego cesarza odbywa się turniej sztuk walki, co również dodaje uroku filmowi, bo co jak co, ale walki, turnieje, rywalizacje, każdy, kto pokochał Dragon Balla, uwielbia.

Żurawi Pustelnik wraz ze swoim bratem, straszliwym mordercą, który do tej pory nie przegrał ani jednej walki, pragną zebrać siedem Smoczych Kul, które spełniłyby ich życzenie władzy nad światem. Osobisty ochroniarz, którego Chaozu uważa za przyjaciela – Tenshinhan, stoi po stronie swojego mistrza, choć widać, że ma on pewne wahania. Zdrajcy porywają laleczkę Chaozu, trwają poszukiwania. Laleczki jednak nie odnaleziono, dlatego proponują oni cesarzowi, aby zebrać siedem Smoczych Kul i poprosić smoka o zwrócenie laleczki. Podwładny cesarza, generał Niebieski, stara się go przekonać, że zabawka musiała zostać ukryta w jedynym miejscu, gdzie jej nie szukano, czyli w pokoju Żurawiego Pustelnika. Po tych słowach zostaje zabity przez Tao Pai Paia. Rozpoczynają się poszukiwania kul, które zdobyć próbuje również Bulma wraz z Yamchą, Ulongiem i Puarem.

Ostatnią kulę posiada Indianin, który pragnie porozmawiać z cesarzem, aby zakończyć terror, wywołany poszukiwaniami oraz aby nie zabijać ludzi uczestniczących w działaniach, mających na celu odnalezienie magicznych artefaktów – krążyły bowiem pogłoski, że ludzie ci zostaną zabici. Zaprzyjaźnia się on i jego syn Upa z Sonem, Kuririnem i Żółwi Pustelnikiem, którzy przybywają na turniej. Dochodzą do wspólnego wniosku, że gdy wygrają turniej, zażyczą sobie, aby cesarz ocalił niewinnych ludzi – nagrodą w turnieju było bowiem spełnienie każdej prośby skierowanej do Chaozu.

W otwierającym film wstępie muzycznym przedstawiony jest nam trening Kuririna i Gokū pod okiem Żółwiego Pustelnika (taki sam jak w anime), jest to więc jakby kontynuacja filmu drugiego, w którym to obaj adepci zostają przyjęci na uczniów. W mojej opinii to ciekawe i rozrywkowe rozwiązanie. Prócz tego openingu muzyka jest prawie niesłyszalna, nie bardzo jest więc, co chwalić. Dopiero na trwającym turnieju mamy typowe dźwięki przed walką czy w jej trakcie. W zasadzie to właśnie od połowy filmu dostrzegamy więcej klimatycznej muzyki. Natomiast ending jest nie tylko muzycznym zakończeniem filmu, ale też przedstawieniem dalszej jego akcji.

W filmie tym zostaje nam też ukazana Wieża Karin i mieszkający w niej kot. Mamy trochę przyspieszony trening Gokū – w anime trwał trzy dni, w filmie parę chwil. Prócz tego spotykamy się z postacią Aralki i dwóch Gaciusi, bohaterów pochodzących z innego dzieła Toriyamy – Dr. Slumpa.

Grafika prezentuje się dobrze, spoglądamy na piękne zielone krajobrazy. Jest też kilka chwytających za serce ujęć Cesarstwa Mifanu – zdecydowanie chciałbym żyć w tak naturalnej krainie. Walki przedstawione są efektownie.

Ze starciami bohaterów spotykamy się dość często, np. walka Gokū z sierżantem Metalikiem, Yamchy z Indianinem, czy też w głównym pojedynku Sona z Tao Pai Paiem. Są one dość ciekawe, patrząc na fakt, ile czasu mieli twórcy. Ta ostatnia z wymienionych wiele traci, z powodu wtrącenia w jej przebieg elementów humorystycznych – a przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Jako że jest to najważniejsza walka w filmie, dobrze byłoby, gdyby przebiegła na poważnie. W filmie jednak uparto się, żeby do tej walki włączyć postać Aralki i Gaciusi, którzy to w zabawny sposób przeszkadzają przeciwnikowi. Z jednej strony rzeczywiście jest to śmieszne, ale z drugiej poniekąd rozczarowujące. Prócz tego jest jeszcze kilka zabawnych scen, jednak nie spadniemy krzesła, jak to czasem przy dobrym komediowym anime ma miejsce.

Co dość rzadkie w Dragon Ballu, występują sceny dramatyczne, jak choćby śmierć ojca Upy, czy przedstawienie relacji Chaozu – Tenshinhan. Wydaje mi się, że właśnie te sceny nadają filmowi oryginalny charakter i wywołują w widzu najmocniejsze emocje.

Podsumowując, film jest ciekawy, a to za sprawą poznania nowych bohaterów (Tenshinhan, Żurawi Pustelnik, Chaozu, Tao Pai Pai, Karin, Upa i jego ojciec), nowych ważnych wydarzeń fabularnych (trening Gokū u Karina, metamorfoza Tena), czy też za sprawą takiej ciekawostki, jaką są postacie z Dr. Slumpa. Ubolewam trochę nad podkładem dźwiękowym, ponieważ, jak pisałem, muzyka jest prawie niezauważalna. Często następuje zmiana nastroju, z dramatycznego poprzez zabawny do emocjonujących walk – wydaje mi się, że ocena tego zjawiska zależy od kwestii gustu i umiejętności nagłej zmiany emocji – mnie osobiście niespecjalnie się to spodobało.
+
Mateusz
Mateusz
9 gru 2016 17:48

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać do listy.

Statystyki

ocena: 7,54 (2 głosy) #240

popularność: 3 #190

ulubione: 0

Oceny znajomych

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Powiązane tytuły

Dragon BallDragon Ball
seria TV, 1986, wersja alternatywna