Recenzja Sengoku Basara 2 (seria TV, 2010–2010)

Sengoku Basara 2
produkcja:seria TV
odcinki:12
premiera:11 lipca 201026 września 2010
czas trwania:24 min
8,0
Bardzo dobre (4 oceny)
#82

Recenzja Sengoku Basara 2

Ocena8
Fabuła7
Postacie9
Grafika9
Muzyka9

Wszystko zaczyna się sielankowo: Takeda i Uesugi prowadzą przyjacielskie wojny, Sasuke i Kasuga flirtują po okolicznych lasach, a Yukimura nigdy nie jest tak szczęśliwy jak wtedy, gdy może skrzyżować ostrza swych włóczni z pazurami Masamune. Innymi słowy: jest dokładnie tak, jak powinno być w Sengoku Basara. Potem na scenę wkracza kolejny "zły", ale to nie on jest powodem, dla którego ogólne pozytywne rozprężenie ulegnie znacznemu pogorszeniu.

Naprawdę chciałabym napisać, że Sengoku Basara 2 pobiła poziomem swój prequel. Po pierwszych odcinkach rzeczywiście zapowiadała się na jeszcze większy hit, ale w całości pozostawiła wrażenie pewnego niedosytu. Klimat drugiej serii jest znacznie poważniejszy – zarówno pod względem emocjonalnym, jak i ogólnej fabuły i jej rozwoju. Są wątki, które mogą zaangażować widza jeszcze bardziej i które wręcz rzucają na kolana – zwłaszcza w kwestii relacji między bohaterami, ukazanymi są w sposób jeszcze bardziej wymowny i mniej pozostawiający do spekulacji. Poważne jednak zastrzeżenia mam do sposobu zaplanowania i prowadzenia fabuły: od samego początku do samego końca.

Przy okazji opisywania pierwszej serii wspominałam, że tym, co mnie urzeka w Sengoku Basara i sprawia, że anime to ogląda się jako całość z wielką przyjemnością, jest jej niewielki rozmiar i doskonałe "upakowanie" wydarzeń w niezwykle zgrabny efekt końcowy. Każdy odcinek jest świetny i poziom seria utrzymuje niezmiennie. W serii drugiej zabrakło tego wyważenia: są epizody, które zachwycają do głębi i sprawiają, że chce się je oglądać raz, drugi i trzeci, ale są też niestety takie, które można określić nieprzyjemnym słowem "nudne". Może się to wiązać z faktem – i moim kolejnym zarzutem – że wątków fabularnych w Sengoku Basara 2 jest znacznie więcej... i mam wrażenie, że albo twórcy się pogubili, albo zabrakło im odcinków, by odpowiednio je poprowadzić i przedstawić. Skutek jest taki, że akcja skacze z miejsca na miejsce, po najróżniejszych bohaterach (a tych mamy w drugiej serii także więcej) i wydarzeniach, i widz właściwie nie wie, na czym się powinien skupić. Pierwsza seria była pod tym względem genialnie prosta: niezwykle dynamiczna rywalizacja Sanady i Date na tle walki z Odą Nobunagą. Mam wrażenie, że twórcy anime chcieli za wszelką cenę stworzyć coś głębszego i bardziej epickiego, ale utracili złoty środek, który pierwszej serii zapewnia właśnie jej unikalność i niesamowity poziom.

Wspomniałam o klimacie, który tutaj jest znacznie poważniejszy. Miejsce abstrakcyjnego wcielenia zła i karykaturalnego władcy demonów, Ody Nobunagi, zajmuje (kolejny z historycznych zjednoczycieli Japonii) Toyotomi Hideyoshi – postać która pod sufitem ma raczej bardziej poukładane i jako metody podboju używa nie ognia i pożogi, ale systematyczności i nieugiętości. Wzbudza tym większy postrach, że jego argumenty są logiczne, a jego coraz większe dominium nie ma właściwie powodów do sprzeciwu.

Oczywiście Date, Takeda i Uesugi zawsze się sprzeciwią.

Wątków poważnych mamy więcej, przede wszystkim takich, które pokazują wyżej wspomnianą wartość przyjaźni i braterstwa (Masamune – Kojūrō) i zdrowej rywalizacji będącej motywacją działań (Masamune – Yukimura). Mamy egoistyczne zachcianki podważające istotę człowieczeństwa (Hisahide) i całkiem bezinteresowne oddanie popychające do kontrowersyjnych działań (Hanbei). Mamy rozdarcie między ideałami a rodziną (Keiji), a także zaślepienie w dążeniu do potęgi (Hideyoshi). Mamy także zastanowienie się nad sensem wojny i poszukiwanie własnej drogi w jej chaosie oraz naukę, jaka przychodzi z dorastania. Do warstwy emocjonalnej Sengoku Basara 2 nie mogę się przyczepić pod żadnym względem, bo jest mocniej, niż się spodziewałam.

Natomiast spory niedosyt pozostawia zakończenie serii – ma się wrażenie, że twórcy powinni byli się wziąć za przygotowania do niego dobre cztery odcinki wcześniej, a nie na ostatnią chwilę. Tymczasem w ostatnim odcinku mamy chaotyczny zlepek różnych wątków, które aż proszą się o dopracowanie i poświęcenie im czasu... którego zabrakło. Zakończenie jest właściwie wielkim hokus-pokus, co – owszem – pasuje do ogólnego klimatu Sengoku Basara, ale niekoniecznie do tej właśnie serii, której klimat wymagałby czegoś innego, a na pewno lepiej i logiczniej uzasadnionego. I już nawet nie czepiam się tego, że większość bohaterów uznanych za zmarłych nagle pojawia się na nowo – taki urok tego zwariowanego anime – ale ostatecznego starcia, które kończy się zupełnie innym wynikiem, niż wcześniejsze 11 odcinków mogłoby wskazywać. Takie to zupełnie z księżyca.

Te narzekania posypię na koniec cukrem plusów, a są nimi piękna grafika, świetna muzyka i rewelacyjne piosenki z openingu i endingu. W openingu śpiewają: Księżyc wschodzi błękitem, a wiatr odziany jest w czerwień – Masamune wciąż rzuca angielskimi tekstami, choć los nie jest dla niego łaskawy, a Yukimura wciąż jest narwany, choć musi zastanowić się nad swoim życiem. Historia Japonii wciąż fascynuje, nawet w wersji autorskiej. Sengoku Basara 2 wciąż pozostaje świetnym anime, które bez wątpienia warto obejrzeć, nawet jeśli czegoś w całokształcie zabrakło.

Zobaczymy, jak będzie w kolejnym sequelu – rok 2011 obiecuje nam film pełnometrażowy.

2 z 2 uznało recenzję za pomocną (100%)
+
clio
clio
12 kwietnia 2016

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać do listy.

Statystyki

ocena: 8,01 (4 głosy) #82

popularność: 6 #94

ulubione: 1

» 2 osoby chcą obejrzeć

Oceny znajomych

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Powiązane tytuły

Sengoku BasaraSengoku Basara
seria TV, 2009, prequel
Sengoku Basara: The Last Party ˋGekijōbanSengoku Basara: The Last Party ˋGekijōban
film, 2011, kontynuacja