Recenzja Gakuen Mokushiroku: High School of the Dead (seria TV, 2010–2010)

Gakuen Mokushiroku: High School of the Dead
produkcja:seria TV
odcinki:12
premiera:27 czerwca 2010 – 20 września 2010
czas trwania:24 min
7,0
Dobre (7 ocen)
#544

Inwazja zombie na liceum z fanserwisem w tle

Ocena7
Fabuła5
Postacie7
Grafika8
Muzyka7

Wszyscy chyba znamy zombies – wiemy, że są to nieumarłe istoty, nieposiadające własnej woli i instynktownie dążące do zaspokojenia głodu poprzez zjedzenie żywego, zdrowego człowieka. Wyróżnia ich także niecodzienny wizerunek: wyglądają na brudnych, rozkładających się i choć bywają silni i wytrzymali, to są znacznie mniej mobilni od zdrowych ludzi. Zombies nie mówią, lecz można ich poznać po wydawanych przez nie odgłosach pełnych bólu i cierpienia. Oczywiście takie osobniki trzeba unicestwić, by samemu zapewnić sobie bezpieczeństwo, gdyż nie ma dla nich ratunku, a i żyć z nimi nie sposób. Nie inaczej jest w High School of the Dead, gdzie grupa bohaterów będzie się przedzierać przez wciąż rosnące rzesze ohydnych potworów. Różnica polega na tym, że o ile klasyczny zombie jest dziełem nekromanty, efektem niedopełnienia pogrzebowej ceremonii czy ofiarą rzuconej za życia klątwy, w HOTD padli łupem nieznanego wirusa, skąd pochodzi używana w serialu ich nazwa "zainfekowani". Jak sam tytuł wskazuje, akcja dzieje się w szkole średniej (oczywiście japońskiej), skąd przenosi się do współczesnego miasta. I opustoszeje ono z ludzi, a zapełni się groźnymi bestiami.

Akcja, jak już we wstępie wspomniałem, zaczyna się w szkole, pod której furtkę przybywają dziwnie natarczywi ludzie. Po sforsowaniu tej linii oporu wdzierają się na jej teren i, nadgryzając, zarażają pierwsze ofiary, które po chwili dołączają do ich "armii". Poznajemy też głównego protagonistę serii – ucznia Takashiego Komuro, który widząc ogrom tej tragedii (także osobistej), postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Tak oto zaczyna walczyć z umarlakami, a wokół niego zbiera się grupka towarzyszy, która także nie zamierza sprzedać skóry wrogom. Pomysł jest więc dość typowy: pojawia się niebezpieczeństwo i ktoś odważny stawia mu czoła, lecz nie można powiedzieć, by to było tandetne czy głupie. Akcja jest generalnie całkiem dobrze przemyślana. Mogą się trafić jakieś niezrozumiałe fragmenty, co może być wadą dla tak krótkiej serii, lecz nie są to przeszkody nie do obejścia, tym bardziej że nie każdy może odnieść takie wrażenie. Cieszy fakt, że akcja zmienia swoje tempo, lecz realizacja tego konceptu niestety kuleje. Jest ona dynamiczna podczas trwania potyczek z zombies, napięta w chwilach wyczekiwania i zupełnie luźna i sielankowa, kiedy bohaterowie mogą przysiąść odpocząć. Podejrzewam, że w ten sposób autor zamierzył sobie, by widz poczuł trochę wojennej atmosfery. Najpierw więc ogarnia go strach, zaciska zęby, idzie w bój. Tam z kolei działają adrenalina i instynkt przetrwania – jak na wojnie, kiedy żołnierzowi zdarza się popaść w pewien berserk i zapomnieć zupełnie o jakimkolwiek strachu i poczuciu zagrożenia. Zaś gdy pył opada, nadchodzi czas na odpoczynek, opatrzenie ran itd. Mam do tej części największe "ale", które wynika z tandetnego i wręcz chamskiego fanserwisu. I jestem pewien, że wiele osób podzieli to zdanie. Co prawda pojawia się on wszędzie, i podczas walk, i po nich, ale o ile na ujęcia na damską bieliznę czy duże piersi bohaterek w czasie walki można jeszcze przymknąć oko (choć i tak jest go za dużo), to na fanserwis w czasie postoju nie można już patrzeć. Gdyby wyciąć scenę kąpieli i obejrzeć ją osobno, to spodziewać można by się tylko scen porno, a chyba nie o to chodzi, kiedy chce się obejrzeć horror. Przez całe 12 odcinków, kiedy widz zapatrzy się w akcję, bywa wybijany z rytmu przez kołyszące się biusty i wypięte pupy. Fabuła jest dość oklepana, ale starannie obmyślana i właśnie ten fanserwis to psuje. Naprawdę denerwujące, a wielka szkoda, bo bez tego byłoby dużo lepiej.

Oprócz wspomnianego bohatera, Takashiego, w skład jego grupy wchodzą jeszcze dwie adeptki sztuk walki o odmiennych osobowościach, bogata i zarozumiała arystokratka, nieporadna licealna pielęgniarka oraz chłopak, który jest militarnym geekiem. Postaci są zróżnicowane, komunikują się ze sobą w różny, zależny od ich osobowości sposób. Zachowują przy tym realizm, jednak brakuje jakiejkolwiek oryginalności. Są to powtarzalne modele, które spotkać można w wielu anime. Należy jednak zauważyć inny plus dotyczący bohaterów. Pojawia się egoistyczny nauczyciel, który będzie chciał wykorzystać swoją pozycję, rzekome kwalifikacje do tego, aby samemu odgrywać znaczniejszą rolę. Może nie była to wybitna kreacja, ale bardzo potrzebna tej serii. Skoro ma ona przedstawiać wojnę, to dobrze, żeby pokazane były różne strony konfliktu. Wprowadzenie tej postaci broni nas przed oklepanym bilinearnym przedstawieniem walczących stron, w tym przypadku ocalałych uczniów oraz zombies. Wiemy przecież o istnieniu kolaborantów, dywersantów, agentów, partyzantów, szabrowników, kryminału czy gospodarczych sabotażystów. Wojna to nie tylko strona A i strona B, ale także osoby, które prowadzą własną kampanię. Jest jeszcze rzecz, która podnosi ocenę wykreowanych postaci. Walczący z umarlakami uczniowie są stawiani w ekstremalnych sytuacjach, a te wymuszają spontaniczne poszukiwanie alternatywnych rozwiązań. Przyznaję, że wiekopomnych odkryć i cudownych akcji nie ma, ale urozmaicenie pojawia się. Niestety odniosłem wrażenie, jakby umiejętności bohaterów zostały nadmierne przerysowane na ich korzyść. Rozumiem fakt, że z każdym dniem zyskiwali doświadczenie, jednak to są licealiści, a nie żołnierze, którzy przebyli szkolenie, a potem długi i wymagający szlak bojowy. Innymi słowy, są wg mnie zbyt dobrzy w tym, co robią. Bohaterom wystawiam ocenę lepszą niż fabule. Ci główni odkrywczy nie byli, choć nie są też zbyt banalni, a dużym plusem jest postać nauczyciela.

Postacie są ładnie narysowane, nie można powiedzieć, by były rysowane z jednego szablonu. No chyba że postacie zombies, ale to naprawdę można zrozumieć, ich w serii jest mnóstwo, toteż niezwykle ciężkie i nużące byłoby rysowanie każdego na jego własny, niepowtarzalny styl. Zresztą to zupełnie niepotrzebne, bo czy tak bardzo nam zależy, aby jakieś 2 przypadkowe potwory z 3 i 11 odcinka były od siebie inne? Nie sądzę. Oczywiście należy wspomnieć, że postacie kobiece, zwłaszcza te towarzyszące nam przez cały czas trwania serii, odznaczają się dużymi biustami i sugerującym ubiorem. Wadą dla mnie jest to, że twarze pozostają nieruchome, kiedy porusza się ciało. Można to jednak przeboleć. Dla bardziej wymagających na osłodę pozostają miłe dla oka widoki, zarówno naturalne, jak i sztuczne.

Muzyka w trakcie serii jest przyzwoita. Przyznam, że nie robi na mnie wielkiego wrażenia, ale nadaje się do tej serii. Utwory potrafią w godny sposób oddać nastrój danej chwili. Dobrze wypadają też odgłosy świata, mam na myśli np. jadący samochód. Trzeba też wspomnieć o zombies, bowiem oni również wydają swoje dźwięki. Cóż, oceniam je na plus, bowiem te jęki wyrażają to, co powinny, czyli wewnętrzny ból odczuwany przez ofiary wirusa. I w tym samym tonie ocenię utwory z początku i końca. Strona dźwiękowa zaprezentowała się solidnie, a zarazem równo. Nigdzie nie zachwycała, ani też nie była słaba.

Po obejrzeniu High School of the Dead mam mieszane uczucia. Z jednej strony prosty i oklepany koncept nie został pogrzebany żywcem, jak to by się mogło stać, ale wszystkie jego zalety może widzowi przykryć natrętny fanserwis. Trzeba jednak umiejętnie oddzielić ziarna od plew. Fabuła jest prosta, aczkolwiek z sensem podana widzowi. To samo tyczy się typowych w gruncie rzeczy bohaterów: nie zachwycają, lecz w totalny kicz i odrealnienie nie popadają. Dobre wrażenie robi postać egoistycznego nauczyciela, która robi wyłom w tym jednolitym murze. Staranna i ładna grafika, z kilkoma wadami, z którymi da się jednak żyć oraz solidna strona muzyczno-dźwiękowa. Niestety fanserwis zaniża bardzo tę ocenę. Z czystym sumieniem powiem, że anime jest całkiem ciekawe, lecz trzeba uzbroić się cierpliwość i dużą dozę spokoju podczas zmagań z piersiastymi dziewczynami.

+
Jan Baptista van Helmont
Jan Baptista van Helmont
18 maja 2016

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać do listy.

Statystyki

ocena: 7,02 (7 głosów) #544

popularność: 7 #59

ulubione: 0

Oceny znajomych

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Powiązane tytuły